List do artystów

Mam wewnętrzną potrzebę bycia artystką. Nie umiem śpiewać, tańczyć ani malować, trudno doszukać się u mnie jakichś naocznych, wymiernych talentów.

Przez wiele lat chodziłam sobie po świecie i rozpaczałam: och, Panie Boże! Panie Boże! Dałeś mi artystyczną duszę, osobowość, która zachwyca się tyloma rzeczami. Tak wiele chciałabym przelać na papier, przetworzyć na dźwięk, na ruch. Ale nie umiem! Och, Panie, ja mogłeś? – pytałam często, uśmiechając się i złoszcząc jednocześnie.

A pewnego dnia otworzyłam opaśny tom z listami Jana Pawła II do różnych osób, grup, do wszystkich wiernych. Gdzieś przy końcu tomiszcza, obok listów do sióstr zakonnych, kapłanów na Wielki Czwartek i katechetów znalazłam list do… artystów. Papież napisał list do artystów.

I wiecie, co napisał? Napisał, że artystą jest ten, kto twórczo wypełnia swój czas. Jakaż była moja radość. Okazało się, że wcale nie muszę pięknie malować i tańczyć. Mogę zrobić najpiękniejsze dzieło sztuki z tego, co Bóg ofiarowuje mi już od prawie dwudziestu dwóch lat. Mogę stworzyć dzieło sztuki z danego mi przez Pana czasu.

Gdybym dostała od kogoś nowe, dobre farby, a byłabym malarką, na pewno wykorzystałabym je najlepiej, jak tylko bym potrafiła. A ja zamiast farb od brata, dostałam czas od Boga. Nowy, niezużyty i w najlepszym gatunku.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj